• Wpisów: 65
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 7 dni temu, 19:34
  • Licznik odwiedzin: 11 628 / 411 dni
 
palantir
 
Nikt nie jest idealny i wszechwiedzący. Niestety, ci którym wydaje się, że są niezastąpieni często, a nawet nie wiem czy nie zawsze, są skurwysynami (bez powodu). Jakoś tak jedno idzie w parze z drugim.
W rodzinie byłam najmłodsza. Z najstarszym bratem miałam dobry kontakt, ale wyprowadził się jak miałam 10 lat ...i dobrze zrobił. Drugi brat, ten "miłujący" już taki dobry nie był. Z ojcem-alkoholikiem kontaktu praktycznie nie miałam. Ograniczał się tylko do opierdalania i podnoszenia głosu, a od czasu do czasu trzeba było odstawić go siłą do szpitala, zanim zapiłby się na śmierć. Matka oczywiście też skrzywiona, wymyślała problemy których nigdy nie było. Wyglądało to mniej więcej tak, że zrzucili własne problemy na dzieci, nie zajmując się tymi dziećmi wymagali jednocześnie od nich, żeby zajmowały się nimi. Do matki poszłam jako dziecko z problemem 2 razy, kiedy mi nie pomogła, nie poszłam już nigdy więcej. Do tej pory oboje nie interesują się moim życiem. Poza tym obwiniała mnie, że zachowanie drugiego brata, to moja wina. W zasadzie o wszystko obwiniała. Dodatkowo mieliśmy ograniczony dostęp do jedzenia, czystych naczyń, wody, towarzystwa... Przykładowo włosy ścinała mi na krótko, bo wg niej były brzydkie, bo ciemne i proste, a nie blond i kręcone. W ekstremalnych momentach spałam i jadłam u sąsiadów. To jeszcze jako dziecko. Kiedy byłam starsza poprosiłam o pomoc dalszą rodzinę, ale nic to nie dało, oberwali jeszcze za mnie. Po 19 latach system nerwowy szlag trafił, oczywiście pomoc matki polegała na stwierdzeniu, że jestem sama sobie winna. Ale ja się wyleczyłam. W tym czasie zaczęłam sobie jakoś życie układać, na początku szału nie było, ale z czasem było coraz lepiej. Teraz już jest normalnie. W każdym razie nie jestem w stanie im oddać czegoś, czego nigdy od nich nie dostałam, a więc miłości czy szacunku, bo jej po prostu nigdy nie dostałam, i teraz nie mam skąd wziąć. Oczywiście wg nich jest odwrotnie, a ja jestem ta niedobra.

To by było na tyle historii. Ale nie ma co tracić czasu na nią, ani na tych którzy się z nią wiążą. Mam lepsze rzeczy do roboty. Przyszła mi dzisiaj paczka z ubrankami dla dziecka, wieczorem obejrzę. A tymczasem inne obowiązki na mnie czekają.

Nie możesz dodać komentarza.